Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portugalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portugalia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 czerwca 2009

Powrót do żywych..

Dziś minął dokładnie miesiąc od ostatniego postu. Zazwyczaj starałem się pisać choć raz na tydzień ale tym razem projekty i inne “duperele” przeszkadzały w pisaniu. Zwłaszcza brak chęci do samego pisania.

W skrócie o tym co się działo poniżej.

Maj minął głównie na pisaniu projektów (ukochane PADI) a sam koniec maja (wczoraj i w ostatnią sobotę) zwiedzaniu okolicznej wioski i korzystaniu z dobrodziejstw kultury portugalskiej.
O tym postaram się napisać znacznie szerzej kiedy skompletuję wszystkie zdjęcia i filmiki. A w Azambuji atrakcji nie brakowało, bo jak często można stanąć twarzą w rogi z bykiem? Tak tak, cała impreza organizowana była w środku miasta na wydzielonych uliczkach.

Przed wycieczkami należało jednak skończyć projekt z Systemów Rozproszonych (powiedzmy ze PADI tak się da przetłumaczyć). Co do prostych zadań nie należało. Masa pracy przy kodzie, brak początkowego rozeznania co w zasadzie chcemy zrobić i jak, a do tego wielkość projektu sprawiły, że nie skończyliśmy na czas pełnej funkcjonalności. Ale nie ma strachu, nikt nie skończył (nikt kogo znam). Ten temat także rozwinę niedługo, ale na razie to wszystko.

Plany na czerwiec? Niestety kolejny projekt, który też szczególnie prosty nie jest. Wizualizacja emaili i ich wymiany. Na tę chwilę wszystkie dane są pobierane (poprzez framework JavaMail) bezpośrednio ze skrzynki POP, zapisywane do pliku XML (framework SimpleXML) i wyświetlane jako obiekty interaktywne (framework Piccolo).

Wizualizacja jeszcze mocno kuleje i nie ma najważniejszych elementów, w zasadzie jedyne co to tylko jakoś wyświetlane są elementy. Do tego pobieranie danych nie jest skończone, potrzebne jest jeszcze tworzenie połączeń pomiędzy wiadomościami lub grupami wiadomości.

A pod koniec czerwca egzaminy, ale do tego czasu postaram się jeszcze coś skrobnąć. Także coś z zaległych materiałów np. wycieczkę do Porto.

Mata ne..
(a tutaj coś o tym jak wygląda praca na IST i studia ogólnie ;)

sobota, 4 kwietnia 2009

Zmotywowany..

Taki opis ustawiłem kilka dni temu na facebooku. Naprawdę czuję się w końcu na siłach do "rozpoczęcia" nowego semestru na 200%. czemu "rozpoczęcia", bo generalnie niedługo się kończy - tak działa IST :P.
Pisać nie mogłem, bo prawdę mówiąc nie miałem na o czasu, zająłem się pracą i nauką, a pozostałe chwile przeznaczałem na zwykły odpoczynek przy serialu czy muzyce, wybaczcie ;).
Mimo wszystko, dobrze że piszę dopiero dziś motywacja nadal mnie nie opuszcza. Sam nie wiem dokładnie co to wywołało, tzn. wiem tylko nie rozumiem czemu ;D. Słuchając Icedów w pewnym momencie stwierdziłem, "ok trzeba się zabrać za to.." i tak jakoś leci. Znalazłem sobie już coś czego chcę się nauczyć, mianowicie MODx. Sympatyczny CMS, który jest generalnie frameworkiem i CMSem a nie tylko jednym z nich.
Jak na razie udało mi się skończyć część pracy którą miałem zaplanowaną na ten weekend. A z racji, że za chwile dosłownie wychodzę i mam nadzieję (szczerą) wrócić jeszcze metrem (nocnym ;) to jest szansa, że się wyrobie. Najgorsze jak mam nadzieję za mną, a przede mną sporo pracy ale zapowiada się ciekawie więc..jestem zmotywowany.

To na dziś tyle, niedługo kolejna część wspomnień z Portugalii.
Salud.

sobota, 28 marca 2009

Wspomnień Czar, Sintra.

Jest 23:46 więc czas rozpocząć pisanie kolejnego posta :).
Tym razem będzie trochę powrotu do przeszłości. Jako że miałem już jakiś czas temu zacząć opisywać wcześniejsze wycieczki zacznę od pierwszej do Sintry.
Poniżej zamieszczam zdjęcia z wycieczki, te co ciekawsze. Na slajdach jest co nieco opowiedziane, ale postaram się tutaj też coś opowiedzieć o wyjeździe.

Do samej Sintry wyjeżdżaliśmy rano z Cais de Sodre pociągiem. Bilecik 1.40 euro, więc nie jest najgorzej. Podróż trwa około 40 minut i w gronie znajomych czas ucieka momentalnie.
Po przyjeździe wyszliśmy pozwiedzać, najpierw wybraliśmy się do muzeum gdzie podzieliliśmy się na grupy i zwiedzaliśmy wnętrza (ptaki itp na zdjęciach). Ale nic specjalnego tam nie ma. Po skończeniu zwiedzania zatrzymaliśmy się żeby spróbować Travaiseirusz (nie jestem pewien pisowni) - to bardzo słodkie hmm.. coż rolowane ciastka z masą w środku. Później wyszliśmy w stronę zamku, ale zanim do niego doszliśmy zatrzymaliśmy się w parku na lunch, a organizatorzy wymyślili nam grę..cóż generalnie zbieraliśmy karty i buziaki od dziewczyn i vice versa. Sympatycznie. :)
Po "objedzie" dalej wspinaliśmy się w stronę zamku, co trwało dość długo, jako że zatrzymywaliśmy się zrobić zdjęcia pogadać etc. ciągle coś było.
Ostatecznie udało nam się w końcu dotrzeć do zamku, ale że wewnątrz zdjęć nie można było robić nic ze środka nie mam. Po skończeniu zwiedzania wróciliśmy z powrotem. My tzn. ja z Kim trochę wyprzedziliśmy wszystkich i w ciągu 30 min. byliśmy znów przed muzeum. Kończąc zwiedzanie zdążyliśmy zrobić kilka zdjęć, a nawet złapać wcześniejszy pociąg do Lizbony.
Ok to starczy wspomnień, poniżej zachęcam do przeglądnięcia zdjęć.

czwartek, 19 marca 2009

Powrót do..?

Czyli wracam do normalnego życia.. jakieś imprezy, trochę nauki. Udało mi się pozbierać z różnych miejsc w sieci video z koncertu i postaram się je zamieścić w jednym miejscu o ile będzie to możliwe. Najprawdopodobniej znajdą się na moim profilu facebooka, więc zachęcam do zerknięcia jeżeli korzystasz.
A co do samych wrażeń z koncertu..
Trochę dziwnie się wychodziło z akademika do Pavilhao Atlantico, "podróż" na miejsce zajęła jakos 15 minut (zazwyczaj liczę ten czas w godzinach) i o dziwo byłem zaskoczony ilością osób które czekają na koncert. Nie nie jest tak jak myślicie byłem naprawde bliziutko w kolejce, zaledwie kilkadziesiąt osób, a było juz pare minut po 17 (koncert zaczynał się o 19:30). Coś takiego jest u nas nie do pomyślenia, żeby dobrać się do dobrego miejsca powinienem być na miejscu kilka godzin wcześniej. Do tego wszyscy grzecznie ustawieni w kolejce (bez bramek itp!), całkiem inna kultura.
Dzięki temu byłem w stanie dotrzeć bez problemu pod barierki, gdzie za 40 min miał zacząć szaleć tłum w rytmie Testament :). Niestety jak to często bywa ma to swoje wady, głownie jakość odsłuchu, ale nic nie zmieni tego że Chucka miałem wręcz na wyciągnięcie ręki. Chłopaki zaprezentowali się rewelacyjnie odgrywając juz wszystkim Feastowcom znane kawałki tak z nowego albumu, jak i ze starszych (set list podrzucę jak go skompletuję, pamięć już nie ta).
Zaraz po Testamencie na scenę wkroczył Megadeth. Szczerze przyznam, że na tę część koncertu czekałem najmniej (mając Testament za sobą i Judas Priest przed) mimo to Dave także nie odpuszczał i grali wszystko (no prawie, czasu by nie starczyło) co chciałoby się usłyszeć w ciągu 60 min.
Po około 2 godzinach koncertu (bo cieżko Testament i Megadeth nazwać supportem) i przerwie na zmianę scenerii wkroczył Judas Priest z fantastycznym oświetleniem i backgroundem z Nostradamusa, najnowszego albumu, i Robem przebranym za hmm.. coż prawdopodobnie samego Nostra ;).
O samym koncercie już rozpisywał się nie będę dość powiedzieć, że Ci którzy nie byli powinni żałować, Ci co byli wiedzą czemu. Jeżeli jeszcze macie szanse się wybrać szczerze polecam!

Metal4Life

środa, 18 marca 2009

Feast Koncert

Narazie tylko napisze ze padam na pysk, a koncert(y) zaje..fajne.. 4h muzy mimo iż nagłośnienie faktycznie jakieś cudne nie było (do złych też nie należało ale..) to te trzy kapele jednak w jednym pomieszczeniu robią niesamowite wrażenie!

Chwilowo lulu..

wtorek, 17 marca 2009

Priest Feast!

To już dziś.. wpis pozostawiam dla potomności i ku pamięci :] Za kilka godzin rozpocznie się jedno z największych, dla mnie, wydarzeń tego roku. Ostatni raz na koncercie byłem w sierpniu w Katowicach, grał Iron Maiden, teraz Judas Priest z którym kiedyś mieliśmy pewne "kłopoty". Koncert w Polsce został odwołany, ale tym razem nikt im już nie odpuści.
Fotki (nie swoje idę bez aparatu) i opis całego wydarzenia zamieszczę po powrocie, czyli prawdopodobnie w dniu jutrzejszym.
Poniżej plakacik ^^

sobota, 14 marca 2009

Festiwal Księży?

Nie zupełnie..:)
17 Marca jakieś 20 minut od akademika, a kolo 10 od stacji Oriente, zacznie się prawdziwe wydarzenie.. Priest Feast! Dla mniej zorientowanych jest to koncert Judas Priest i Gości Specjalnych. Kim są goście? Cóż naprawde wybitni nie sposób nie znać Testament czy Megadeth (tak, tak :). Jeżeli więc jesteście w tych dniach w pobliżu proponuję zajrzeć do FNACa w pawilonie Vasco Da Gama (2 pietro) i zaopatrzyć się w bilet (30 euro) na pewno nie zawiedziecie się..
Ja na pewno będę się świetnie bawić..do zobaczenia po drugiej stronie i stay heavy!

wtorek, 10 lutego 2009

Powrót i Zmiana Koncepcji

Ok ja jak to ja pisać za bardzo się nie kwapie, ale postanowiłem po raz kolejny, że jakieś notatki ku potomności a przede wszystkim sklerozie należy wykonać.
W sumie czytając co za posty tu są byłem w szoku, że nawet coś z Lizbony napisałem. W ciągu tego półrocza wydarzyło się sporo, zdecydowanie więcej niż gdybym siedział w Koszałkowie. Ale po kolei..
Na początku mojego pobytu mieszkałem z Portugalczykiem, który mówił po angielsku jak ja po portugalsku więc komunikacja kwitła.. na migi. ;)
Po około 2 tygodniach musiał wyjechać, jako że utracił w jakiś sposób możliwość przebywania w akademiku i na jego miejsce przyjeżdżał mój nowy współlokator z Polski.
Jak przyjechał już Michał mieliśmy masę pracy plus kurs języka na który musiałem uczęszczać, a z rana wykłady, łatwo nie było. Krótkie noce (no bez przesady ale trzeba było odsypiać w piątki kiedy nie mieliśmy zajęć) i trochę roboty, a przede wszystkim niezłe skołowanie i w moim przypadku tęsknota za domem spowodowały, że dopiero po około 4 tygodniach jakoś się przyzwyczaiłem się do mieszkania w Portugalii.
Później była głównie uczelnia jak to ja, ale w porównaniu z PK to nie było tak źle. Co do spraw jeszcze maa notka po 2 tygodniach okazało się ze muszę zmienić przedmioty 2 (później 3) sprawa ruszyła dopiero jakiś tydzień temu, mimo iż maile wysyłałem już od kilku miesięcy, tak wygląda obraz pracy na PK żyć nie umierać wszyscy się obijają.
A wracając do jakiegoś podsumowania tego półrocza.. może teraz coś o przedmiotach.
A wiec po kolei:
Na początku wybrałem kilka kursów które musiałem później zmieniać ale o nich pisał nie będę, szkoda czasu i miejsca. Po 2 tygodniach miałem już ustalony plan tzn. wiedziałem jakie przedmioty będę przerabiał przez kolejne kilka miesięcy.

"Software Architectures", czyli Architektury Oprogramowania to jeden z moich ulubionych przedmiotów. Cała zabawa polega na tym iż uczymy się jak wyglądają podstawowe architektury oprogramowania i jak można je wykorzystać. Także w jakich sytuacjach najlepiej się sprawdzają.
Przedmiot prowadzony przez niesamowitego doktora, Joao Cachopo, człowiek posiada wielka wiedzę i jest jedna z głównych osób rozwijających system zarządzania uczelnia - Fenix. Coś co niesamowicie przydałoby się na naszej uczelni. Przy okazji jeżeli ktoś słyszał o DMLu to właśnie ten Pan odpowiada za niego.

"User Centred Design", czyli Projektowanie Skierowane na Użytkownika to także coś zupełnie innego od tego co moglem poznać na PK i gdybym tam został nigdy nie miał bym okazji zapoznać się z technikami *inwigilacji* użytkowników. Zresztą pewne efekty, mam nadzieje, będzie można zaobserwować w mojej pracy magisterskiej, gdzie zamierzam wykorzystać zdobyta tu wiedzę.

"IT Project Management", to Zarządzanie Projektami Informatycznymi. Przedmiot dość ciekawy teoretycznie w praktyce jak trzeba siedzieć na Microsoft Project itp. to się słabo robi.. nie ciekawa praca choć naprawdę dobrze płatna, ale ja i tak wole kod klepać jakoś to mnie bardziej kreci.

"Network and Computer Security", czyli powtórka z Madzi ale tez na zupełnie nowym poziomie nic z tych pierdołek którymi zajmowaliśmy się na zajęciach w Koszalinie. Na laborkach uczliśmy się jak wykorzystywać exploity oraz tego w jaki sposób działają. Inne tematy to jest to jak się przed nimi zabezpieczyć oraz kilka innych rzeczy. Później pozostało napisanie projektu, na nasze szczęście trafiliśmy do grupy z gościem który miał bardzo dużą wiedzę w temacie algorytmów genetycznych, wiec projekt poleciał czyściutko, ale o tym zaraz.

No właśnie zaliczenia i egzaminy.
Będąc tu po raz pierwszy i słysząc jak ciężka jest ta uczelnia trochę się przeraziłem. Później, dzięki temu, że robiłem kurs językowy, dostałem dodatkowe 3 ECTSy moglem zrezygnować z "Algorytmów i Optymalizacji" (nomen omen strasznie trudny przedmiot jak dla mnie). Muszę szczerze napisać że 4 przedmioty to w sam raz nie jest wtedy jakoś strasznie ale to tez zależy od tego jakie przedmioty sobie wybierzemy i na kogo trafimy, ale profesorowie z informatyki są naprawde w pożądku.
Jako, że w czasie mojego pobytu tutaj dopisywało mi szczęście i przedmioty wybrałem naprawdę luźne (szczerze odpocząłem od Politechniki i głupot, których się nas tam uczy) to dodatkowo okazało się ze "User Centered Design" nie kończy się egzaminem, a prezentacją i rozmową. Bajka!

Pierwszy egzamin miałem z SA ("Software Architectures") i wyglądało to nieco inaczej jak w przypadku PK. Tu mało jest pytań typowych z teorii i z tego co było na wykładach, raczej oczekiwane jest zrozumienie tego czego się uczyliśmy i wykazanie się umiejętnościami skladania informacji w całość. Na szczęście każdy z kursów miał pytania otwarte i test, gdzie ten drugi znacznie pomagał zdobyć dodatkowe punkty, mi.

Drugi w kolejce był egzamin z GPI (Gastao Projecto Informatico), forma taka sama jak na SA, ale okazało się ze nie zaliczyliśmy. A mieliśmy już zaplanowany wyjazd do Madrytu i Paryża na kilka dni po egzaminach i przed poprawkami. Tego samego dnia dostałem odpowiedz od profesora z SA z informacja ze egzamin jest zaloczony i wstępne oceny końcowe są już wystawione.

Ostatni egzamin miałem tuz przed wyjazdem z SIRSa (Network and Computer Security), skrót jest Portugalski (jak wyżej - tak się przyjął). Ale wyników nie poznałem do czasu kiedy byliśmy w Paryżu, mimo to i tak bylem pewien ze nie zaliczę, jako ze aż tak konkretnej wiedzy nie posiadałem. Jak się szczęśliwie okazało już Paryżu egzaminy z GPI zostały źle sprawdzone, prawdopodobnie zły klucz albo coś innego, ale nie mam konkretnie pomysłu co było nie tak. Dodatkowo nie doceniłem chyba się i z SIRSa jednak zaliczyłem, całkiem nie najgorzej.

Aha no i muszę jeszcze wspomnieć jak sesja tu wygląda, bo to coś całkiem odmiennego od tego co znam z Politechniki. Tutaj zajęcia skończyły się w grudniu razem z rozpoczęciem świąt. Od tamtego czasu był czas tylko na naukę, wykańczanie projektów itp. później zaczął się czas nauki do egzaminów i to nie jak u nas z dnia na dzień, bo raz ze się nudziłem, dwa ze nie chciałem oblać nie znając poziomu trudności. Dość poważnie podchodziłem do zaliczenia, jak się okazało słusznie, bo pozaliczałem wszystko w pierwszych terminach. Ogólnie na te 3 egzaminy miałem jakoś 3 tygodnie czasu, a nie jak na PK czasem kilka dni lub nawet z dnia na dzień egzamin. Można było się wyuczyć.

Później może dodam coś o projektach jakie wykonywaliśmy i o tym co działo się poza uczelnią - wycieczki itp. Dziś nadrabiam trochę zwiedzanie, ale mam czas na wszystko.. (no prawie ;)

Papa and stay Evil.

wtorek, 30 września 2008

As name suggests

I never would have thought that the name I came up for this blog would end up so true in it's meaning. It's nearly the end of 2008 and I'm wrighting from Lizbon in Portugal, about 3000km from home. These are really distant stars for me.
Nevertheless after a week here I can say I'm a bit happy about all this Erasmus stuff. People are nice, the weather is great (although a bit to warm for my standards ;p) but all in all this should be a good trip, oh and a one year trip I should have said.
I'm studying Informatics or Computer Science at IST Alameda, and it seems that it's a really high class university so I'm not quite sure if this trip thing is going to work out, on the other hand I can't loose faith in my good-time-to-be-here :P.
At the time beeing I'm trying to change most of the subjects since there has been some missunderstandings and other stuff going on, I have real faith that it wil all work out somehow.
That's it for now, I've got classess at 12:30 ;/ but hopefully they will be painless (and first and last time I go to these)

Take care..